Blog zwolenników Jarosława Kaczyńskiego !

ZWYCIĘŻYMY :)

Zwyciężymy !:)

 

Już w najbliższą niedzielę 9 października wybieramy nowy Sejm, Senat,
a w konsekwencji nowy rząd dla Polski. Powtórzę po raz kolejny, że nie ma biednych krajów, są tylko źle rządzone. Apeluję do wszystkich, którym dobro Rzeczypospolitej leży na sercu, o udział w wyborach i oddanie głosu na kandydatów Prawa i Sprawiedliwości.
Jestem przekonany, że zwyciężymy.
Przecież są nas już miliony, miliony Polaków, którzy wierzą w lepszą przyszłość i bezpieczną Polskę.
Zróbmy wszystko, aby w najbliższą niedzielę w drodze do urn towarzyszyły nam nasze rodziny i sąsiedzi, przekonani, że jest alternatywa dla obecnego rządu. Jeżeli każdy z nas przekona jeszcze jednego niezdecydowanego, to wygramy!

Nie oddawajmy Polski w ręce złej koalicji Tuska i Palikota.
Polska i Polacy zasługują na więcej.


Idźmy na wybory. Prześlijcie, proszę, ten apel do swoich przyjaciół i rodzin.
Zmieńmy kraj.

 

 

 

 

''Nie ważne jak się głosuje,ważne kto liczy głosy '' !

Tą złotą myśl miał wypowiedzieć tow. Stalin. Fałszerstwa przy urnie wyborczej nie skończyły się z upadkiem PRL-u. Słowa Stalina były i są nadal aktualne. Kto nie ma swoich przedstawicieli w komisjach wyborczych, ten może przegrać, niezależnie od woli wyborców. Dowiodły tego szczególnie wybory prezydenckie w 1995 r. Wg oficjalnych wyników w II turze wygrał Aleksander Kwaśniewski otrzymując 51,72% głosów, pokonując Lecha Wałęsę, który miał otrzymać 48,28% głosów. W tej chwili nie jestem fanem Wałęsy i uważam jego prezydenturę za nieudaną, ale w 1995 roku byłem w jego sztabie wyborczym i z olbrzymim zdumieniem i niedowierzaniem odnieśliśmy się do takich wyników. Wszystkie badania typu exit pools wykazywały, że Wałęsa wygra z kilkuprocentową przewagą. Oficjalny wynik zaskoczył nas całkowicie. Nawet pobieżna analiza wyników z obwodowych komisji wyborczych potwierdzała nasze przypuszczenia, że mieliśmy do czynienia z gigantycznym oszustwem. Kwaśniewski wysoko wygrywał z Wałęsą wszędzie tam, gdzie nie mieliśmy swoich przedstawicieli w komisjach wyborczych, lub mężów zaufania. W skali kraju Komitet Wyborczy Lecha Wałęsy miał obsadzone tylko 2/3 komisji. W pozostałych, w czasie liczenia głosów dochodziło do olbrzymich fałszerstw. Komisje te były obsadzane zwykle przez emerytów z PZPR i esbeków. Z czasem zaczęły do nas docierać poufne informacje, głównie od działaczy PSL-u, że byli świadkami różnych manipulacji, takich jak głosowanie za nieobecnych i dorzucanie głosów na Kwaśniewskiego, albo zaliczanie głosów oddanych na Wałęsę - Kwaśniewskiemu. Sam będąc w komisji wyborczej kilka razy wyłapałem sytuację, gdy członkowie komisji potrafili przełożyć głosy Wałęsy do "kupki" Kwaśniewskiego. Oczywiście świadkowie tych oszustw zastrzegali, że z uwagi na strach o swoje życie, nigdy tego publicznie nie potwierdzą. Fakt wyborczego oszustwa potwierdziły natomiast analizy statystyczne wyników. Wyniki z obwodowych komisji wyborczych w których nie mieliśmy swoich przedstawicieli, różniły się w sposób istotny od tych sąsiednich, w których byli nasi przedstawiciele. Statystycznie istotne różnice dotyczyły też frekwencji. Jest rzeczą niemal pewną, że w 1995 roku wybory wygrał nie Kwaśniewski, a Wałęsa.